Obudziła się w połowie drogi i zaczęła krzyczeć.
-HARRY!!!
*Charles*
Sal próbowała wyswobodzić się z pasów. Płakała i krzyczała. Zatrzymałem się na poboczu i wysiadłem. Wiedziałem, że ma atak paniki. Otworzyłem drzwi, odpiąłem jej pasy i wziąłem na ręce. Była leciutka jak nigdy. Biorąc pod uwagę, że była w czwartym miesiącu ciąży, coś musiało być nie tak. Zacząłem ją uspokajać. Gdy znów zasnęła, położyłem ją z powrotem na tylnich siedzeniach. Kacper przyglądał się moim poczynaniom w milczeniu. Jechaliśmy dalej. Po kilku kilometrach zadzwonił mój telefon. Odebrałem
-Słuchaj Char, mamy problem. -usłyszałem cieniutki głos Olivii
-Co się stało, młoda?-spytałem
-No bo do bazy 001 przyjechało One Direction.
-O cholera! Dobra Oli my właśnie tam jedziemy. Za chwilę będziemy.
-Ale Charles... Anthony nas tu przywiózł. W sensie do bazy 001.-Że co?! Czy on jest poważny? Ja mu dam. Dobra za 10 minut będziemy.
-Oki- doki.-powiedziała dziewczynka i rozłączyła się.
Byłem wściekły. Jechałem coraz szybciej. 80. 90. 100. 110. 120. 130.
-Zwolnij!- usłyszałem krzyk Kacpra
Zawsze gdy się denerwuję, wyłączam się. Musiałem nie słyszeć jak krzyczał.
-Sorry.- powiedziałem i zwolniłem do 90 km/h. Znów zadzwonił mój telefon. Harry.
-Czego chcesz, durniu?-spytałem tonem pełnym wyrzutów.
-O co Ci chodzi, człowieku?
-O co mi chodzi? O CO MI CHODZI? To przez was Sal się cięła, to przez was ma zrujnowane życie, to przez was została porwana, zgwałcona i w końcu to przez was jest w ciąży. Zniszczyliście ją. Nie Michael tylko wy. Nie powinniście byli się w to wtrącać, a ona nie powinna was w to wciągać. Wy ją zniszczyliście, ale pozostaje pytanie: Czemu ona chce...-nie zdążyłem skończyć zdania bo Sally znów się obudziła.
-Harry!!!-krzyczała i płakała. Znowu.
-Jak tylko dojadę do bazy to pogadamy.- nie czekałem na odpowiedź. Miałem teraz coś ważniejszego na głowie.
Gdy po 10 minutach udało mi się uspokoić Sal, znów ruszyliśmy do bazy. Po chwili byliśmy na miejscu. Zaniosłem dziewczynę do jej pokoju.
-Olivio, zanieś jej coś do jedzenia i przypilnuj by nic sobie nie zrobiła.
-Ale...
-Żadnego ale. Już!
-Anthony i reszta CIA idziecie na zakupy, możecie też posprzątać dawno tu nikogo nie było. Ze mną zostaje tylko Kacper, a Olivia ma zostać z Sal.
Wyszli.
-Co z nią?- spytał Liam
-Nie powinno was to obchodzić. -rzuciłem
-Ależ oczywiści, że powinno. Ona jest naszą przyjaciółką. Mów nam co z nią jest albo... albo...
-Albo co? Uderzysz mnie, Haroldzie? Powalę Cię jednym ruchem. Zawrzemy układ. Opowiem wam co z Sal, może nawet pozwolę wam się z nią spotkać, ale wy musicie zostać agentami CIA. Pełnoprawnymi.
-Charles... Nie przesadzasz troszkę?-usłyszałem głos Kacpra
-Siedź cicho!-warknąłem
-Dobrze zgadzamy się. Teraz mów co wiesz.
-Sally jest w okropnym stanie. Ciągle ma napady paniki. Krzyczy wtedy "Harry". Jest w ciąży, cięła się i jest bardzo wychudzona. Była gwałcona,bita, poniżana. Zabiła Michael'a. Dobrze zrobiła, bo uratowała mnóstwo osób, ale ma wyrzuty sumienia, zabiła człowieka. To nie daje jej spokoju.To nie koniec ona zdziczała. Zachowuje się jak zwierze. To od zawsze był jej problem. Miała zwierzęce instynkty. Nie potrafi tego opanować. To wszystko co wiem. Więcej zobaczycie sami. Ile macie wolnego?
-Na razie 10 dni, potem kilka koncertów i pół roku przerwy.
c.d.n
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz