sobota, 20 września 2014

Dodatek pierwszy, czyli chrzciny.

Olivia pomagała mi ubrać dziewczynki. Była matką chrzestną jednej z moich córek. Miała już ponad szesnaście lat. Wyrosła na piękną i mądrą kobietę. Dokładnie rok temu ostatni raz widziałem One Direction. Nie kontaktowaliśmy się zbyt często. Nie dostałem nawet potwierdzenia czy będą na chrzcinach. Musiałem poprosić jednego z chłopców by zgodził się być w razie wypadku chrzestnym. Zostałem przyjęty na posadę nauczyciela dzieci. Na razie szło mi bardzo dobrze.
Ever i Another rosły jak na drożdżach. Już zaczynały chodzić. Nie mogłem ich upilnować. Gdy tylko nie patrzyłem od razu coś zbroiły. I nigdy nie wiedziałem, która to. Ciągle były do siebie podobne.
O godzinie jedenastej zadzwonił dzwonek do drzwi. Nie miałem pojęcia kto to. Gdy zobaczyłem One Direction oczy mało nie wyszły mi z orbit. Wyglądali o wiele doroślej niż kiedy ich ostatnio widziałem.
-Charles.-powitał mnie Harry.
-Harry.-odpowiedziałem mu po czym wpadliśmy sobie w ramiona.
Do przedpokoju weszła Olivia z dziewczynkami na rękach. Harry puścił mnie i spytał nastolatki.
-Która z nich to Ever?
Olivia nie odzywając się podała mu chrześnicę.
-Jest taka śliczna.-powiedział i połaskotał małą po brzuchu. Moje dziecko zaczęło się śmiać.- Są do siebie bardzo podobne.-stwierdził mężczyzna przyglądając się bliźniaczkom.
-Tak. Nawet ja mam problem żeby je rozróżnić. Tylko Oli daje radę.
Chwilę rozmawiałem z chłopakami. Wykorzystali kilka moich piosenek, rozkręcili karierę. Żyli pełnią życia. Poszliśmy do kościoła. Chrzestnymi Ever był Harry i Diana- moja wspólniczka, a drugimi rodzicami Another została Olivia i Anthony. Wiedziałem, że mogę im powierzyć moje skarby. Po ceremonii jeszcze kilkanaście godzin rozmawiałem z One Direction. Chłopcy pokochali bliźniaczki. Niestety musieli wyjechać następnego dnia rano. I nie miałem z nimi kontaktu przez kolejne piętnaście lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz