To zdarzyło się pewnego dnia gdy miałem 39 lat. Moje córki były już nastolatkami, a ja ciągle trenowałem dzieci w bazie. Olivia często się z nami kontaktowała. Wyszła za mąż za Anthon'ego. Raz w tygodniu szedłem z dziewczynkami na grób Sally. Ich matki, mojej niedoszłej żony. Nigdy nie opowiedziałem im jej historii. To za bardzo bolało. Nawet po tylu latach. Robiłem obiad dla bliźniaczek gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Było o wiele za wcześnie na Ever i Another, a rzadko kiedy przychodził tu ktoś obcy. Olivia miała swoje klucze, a nie spodziewałem się gości. Mieszkaliśmy w bazie001. Tej samej, którą przez tyle lat zajmowała Sal. Była ona tylko trochę przerobiona. Za drzwiami stało pięciu mężczyzn. Mogli być mniej więcej w moim wieku, może trochę młodsi. Skądś ich kojarzyłem, ale nie miałem bladego pojęcia skąd.
-Charles?
Na dodatek znają moje imię. To dziwne.
-Przepraszam, kim panowie są i skąd mnie znają?
Zaczęli się śmiać.
-Horan.
-Malik.
-Payne.
-Tomlinson.
-Styles.
I wtedy mnie oświeciło.
-Nie wierzę. To wy. Przyjechaliście na stare śmieci?
-W końcu mam tu chrześnicę. Muszę o nią zadbać.-roześmiał się Harry
Weszliśmy do środka. Wypiliśmy herbatę i poszliśmy na spacer. Gdy wróciliśmy moje córki już były w domu. Nie chciałem im przeszkadzać więc ich nie wołałem. Jak będą chciały to przyjdą. Rozmawialiśmy o tym co się działo przez te piętnaście lat. Dowiedziałem się, że nadal występują, ale już mniej niż kiedyś. Nie chcą jeszcze rezygnować z kariery. Była godzina siedemnasta gdy usłyszałem kroki na schodach. O tej porze to może być tylko Another.
-Wychodzę.-rzuciła nawet na mnie nie patrząc
-Pozwól tu młoda damo.-powiedziałem.-To zajmie tylko chwilę.
Zatrzymała się zaraz po wejściu do kuchni i przyglądała się gościom.
-Another to są przyjaciele waszej matki i moi. Poznaliśmy się ponad siedemnaście lat temu, ale przez długi czas się nie kontaktowaliśmy.
-A co mnie to obchodzi?-spytała
-Jeden z nich jest ojcem chrzestnym Ever.
-Tato, dobrze wiesz, że nie wierzę w te bzdety. Nie wrócę do kościoła za żadne skarby. Teraz pozwól, że wyjdę. Jestem umówiona z Dannym. - chciała wyjść, ale ją zatrzymałem.
-Z Dannym jesteś umówiona na dziewiętnastą. Zanim wyjdziesz proszę nakarmić zwierzęta i potrenować co najmniej pół godziny. No i miałaś pomóc siostrze. Znów dostała jedynkę.
Dziewczyna odwróciła się na pięcie i walnęła w ścianę robiąc w niej kolejną dziurę. Przymknąłem oczy. Dobrze radzę sobie z dziećmi. W domu i w pracy, jednak Another jest wyjątkiem. Nigdy nie chciała się mnie słuchać. Jeszcze chwilę słyszę tupot jej kroków, potem trzaśnięcie drzwiami. Odwracam się do chłopców z One Direction.
-Właśnie poznaliście Another, pierwszą z moich córek. Jak pewnie zauważyliście przechodzi okres buntu. Odziedziczyła po matce nadzwyczajną siłę, fizyczną i psychiczną. Jest raczej aspołeczna, na szczęście dobrze dogaduje się z siostrą. Często pomagają sobie nawzajem. W zasadzie Ever jest jedną z dwóch osób, których słucha. Drugą jest Danny. Dobry z niego chłopak.
-Czy Ever jest taka sama?
-Nie... Są do siebie podobne tylko z wyglądu. Mają zupełnie różne charaktery. Ever jest spokojna i delikatna.-wstałem z krzesła i zacząłem rozrabiać masę do załatania dziur.-Kocha zwierzęta i świetnie się z nimi dogaduje. Ma rzesze znajomych... O właśnie idzie na trening. Ever! Pozwól na chwilę. Muszę ci kogoś przedstawić.
-Już idę tatusiu!
Do pokoju weszła moja druga córka.
-Tato? Skąd znasz One Direction?
-Znasz nas?-spytał ją Zayn
-No jasne. Jesteście następcami The Beatles. Jesteście zespołem wszech czasów. Kocham wasze piosenki, szczególnie te z początków waszej kariery. Szczególnie I Want, Loved You First i You & I i...i...i... Story Of My Life, a Fireproof jest już w ogóle -cudna. No i nie wspomniałam o They Don't Know About Us czy Steal My Girl. A FOUR to już w ogóle fenomen. Szczególnie singiel Where Do Broken Hearts Go. To najpiękniejsze co w życiu słyszałam. Sami piszecie teksty piosenek?
-Nie powiedziałeś im?! -spytało mnie na raz całe One Direction
-No tak jakoś wyszło.
-O czym miałeś nam powiedzieć?
-Zawołaj Another. Czas byście dowiedziały się całej prawdy o waszej matce.
Pięć minut później całą ósemką siedzieliśmy w naszym salonie. Wiedziałem, że ta rozmowa będzie jedną z tych cięższych.
-Poznałem waszą matkę w bazie CIA. Oboje byliśmy tam agentami na oddziale dziecięcym. Opiekowałem się nią. Była tam pierwszą dziewczyną. Przez osiemnaście lat wszystko było dobrze, ale coś musiało się zepsuć. Tamtego dnia Sally dostała nowe zadanie. Miała chronić One Direction na ich koncertach w Polsce. Nienawidziła takich zajęć, ale zrobiła to. Przez kilka dni była dla chłopaków niewiadomą. Nie mieli o niej pojęcia. Dowiedzieli się o niej przez przypadek. Zaprzyjaźniła się z nimi. Ja przyjąłem misję przeciw pewnemu gangu, który porywał dzieci. Złapali mnie i powiedzieli Sally, że mnie zabili. Była tak zrozpaczona, że dała im się złapać. Przez kilka miesięcy była gwałcona, bita i poniżana. Później chcieli ją wciągnąć do gangu i prawie im się udało. Podczas wykonywania ostatniego zadania zabiła głównego szefa. Uciekła i znalazła mnie żywego. Uciekliśmy i wróciliśmy do bazy. Sally była w ciąży. Tak. Nie jestem waszym prawdziwym ojcem. Nie wiadomo kto nim jest. Wasza matka przez pewien czas była w szpitalu psychiatrycznym. Później udało nam się ją uzdrowić. I gdy wszystko było już dobrze zaczął się poród. Urodziłyście się wy, ale serce waszej matki nie wytrzymało. Umarła. Miała być moją żoną. Kochałem ją. Połowa piosenek One Direction została napisana przeze mnie. Są to piosenki o mojej miłości do niej. Ever. Harry jest twoim ojcem chrzestnym.
-Nie wierzę.-powiedziały na raz bliźniaczki i się rozbiegły. Another poszła do sali ćwiczeniowej z bronią, a Ever do zwierząt. Jak zawsze.
Westchnąłem.
-Harry pójdziesz porozmawiać z Ever? Myślę, że będzie chciała porozmawiać ze swoim wujkiem. Przez tyle lat nie miała o niczym pojęcia.
Chłopak skinął głową i zszedł do piwnicy. Zadzwoniłem po Ollivię, która była u nas dziesięć minut później i zajęła się gośćmi. Była zaskoczona ich obecnością. Poszedłem do Another. Z sali ćwiczeniowej od kilku minut dobiegał ciężki i bardzo głośny rock.
Gdy tylko otworzyłem drzwi tuż obok mnie przeleciała strzała z czarną lotką.
-Wyjdź!-krzyknęła moja córka.
Pokręciłem głową i wyłączyłem muzykę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz