środa, 3 lipca 2013

Rozdział szesnasty, czyli Proszę Cię, pomóż.

-Wróciłam!!!
*Conrad*
Właśnie ćwiczyłem z dziećmi sztukę samoobrony, gdy usłyszałem tak dobrze znany mi głos, krzyczący 'wróciłam!!!'. Pokazałem maluchom, że mają iść za mną. Wbiegłem do holu i zobaczyłem tam Sally. Całą i zdrową. Obok niej stał mój dawny kumpel Kacper i Charles. Czyli udało jej się. Rzuciłem się jej na szyję. Chwilę później to samo zrobiła Olivia.

-Tak strasznie tęskniłam-powiedziała i się rozpłakała.
Pierwszy raz w życiu widziałem jak Niezniszczalna płacze. To do niej nie podobne. Coś się zmieniło. Ona się zmieniła. Nie była taka. Czułem, że z tego będą kłopoty.

-Idę się położyć. Opowiem wam wszystko jak się obudzę. -powiedziała. 
-Dobrze.-odpowiedziałem.
-Sally! Poczekaj-krzyknął Charles, ale było już za późno.
Sal zamknęła się w swoim pokoju. Chłopak walił w drzwi
-Sally! Otwórz! Proszę-wyszeptał, lecz na nic się to zdało. Dziewczyna zamknęła się w swojej sypialni w bazie 001 i nic nie było tego w stanie zmienić.

*3 dni później*
*Harry*
Smacznie sobie spałem w naszym hotelu w LA gdy obudził mnie dzwonek mojego telefonu.
-Halo?-spytałem zaspanym głosem
-H-he-hej Ha-arry tu O-Oli-wia- wyjąkała dziewczynka pomiędzy spazmami płaczu.
-Co się stało?
-Sally. Zamknęła się u siebie. Nie wychodzi od trzech dni. Nie jadła nie piła. Chłopaki nie pozwoliły mi o tym mówić, ale oni nie dają sobie rady. Musiałam do kogoś zadzwonić. Ty pierwszy przyszedłeś mi do głowy. Proszę Cię, pomóż. Boję się o nią. -ledwo rozumiałem słowa trzynastolatki przez jej ciągły płacz.

-Olivia, nie płacz. Będzie dobrze. Postaram się chłopakami przyjechać do was jak najszybciej, dobrze?
-Tak, Harry. Dziękuję.-powiedziała cichutko i się rozłączyła.
Mimo wielu prób i starań nie mogłem zasnąć już do samego rana.
Poszedłem do pokoju Niall'a i krzyknąłem:
-Śniadanie!!!
-Co? Gdzie? Jak?
-Witaj w Los Angeles, a teraz wstawaj. Za pół godziny u mnie.-powiedziałem i ruszyłem do następnego pokoju. Zastałem w nim nie śpiącego już Liam'a:
-Przyszedłem Cię obudzić, ale widzę, że już nie śpisz. Za pół godziny zbiórka u mnie w pokoju.

-W następnym pokoju zastałem śpiącego jak kamień Zayn'a. Wiedziałam, że na niego poskutkuje tylko jedno. Poszedłem do jego łazienki i do miski nalałem wody i wróciłem do pokoju mulata. Wylałem całą wodę na chłopaka.
-Nie mogłeś normalnie mnie obudzić, Haroldzie?
-Za pół godziny u mnie w pokoju, i nie mów do mnie Harold!

Został mi już ostatni pokój. Pokój Loui'ego.
-Marchewko! Śpisz?!
Cisza
-Boo Bear! To ja Harruś!
Cisza. Podszedłem do łóżka Lou i zacząłem po nim skakać.

-Co chcesz?-dobiegł mnie stłumiony głos z pod kołdry
-Wstawaj muszę Ci powiedzieć coś ważnego, ale to z pół godziny w moim pokoju.-powiedziałem w stronę głowy Louisa i wyszedłem z pokoju.
Pół godziny potem całą piątką siedzieliśmy u mnie w pokoju.

-Więc tak zebraliśmy się tu po to by... Dobra walnę prosto z mostu. Sally się załamała i chłopaki nie dają sobie z nią rady. Od trzech dni nie wynurzyła się z pokoju. Zadzwoniła do mnie Olivia i poprosiła o pomoc. Powiedziałem, że postaramy się przyjechać jak najszybciej. Boją się, że Sal chce sobie coś zrobić.
-Nie dziwię się po tym co przeszła- szepnął Louis myśląc, że nikt go nie słyszy
-Co powiedziałeś?-spytałem
-Nic, nic.

-Loueh, wiem, że kłamiesz. Co ona przeszła?
-Michael ją porwał. Zrobił z niej dziwkę, później przeciągnął na swoją stronę. Musiała wykonać zadania po których miała dołączyć do Burks'ów. Podczas ostatniego zadania zabiła go. Uwolnił Charles'a i  Kacpra i uciekli, ale to ją zmieniło. Ona już nigdy nie będzie taka jak kiedyś.
Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałem bez patrzenia kto to.
-Ha-arry! Sa-ally zabra-ali do psychiatryka!-krzyknął dziewczęcy głos. Był pełen bólu i rozpaczy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz