-No to co? Zaczynamy trening-spytał Harry
*Olivia*
Martwię się o Sal. Kocham ją. Zaopiekowała się mną gdy tego potrzebowałam. Poświęciła się żeby nam było lepiej. Jak to mówią nie potrzeba super mocy żeby być super bohaterem. Na dodatek ciąża. Ehh... Nie wiem jak ona sobie poradzi. Będzie musiała pokochać swoje dziecko. To będzie dla niej nie lada wyzwanie. Będzie jej ciężko, a my będziemy musieli jej pomagać. Trochę się tego boje, ale sprostać temu zadaniu. Pobiegłam do sali łuczniczej. Ja, Charles, Anthony, Kacper i Kuba trenowaliśmy osobiście z każdym członkiem One Direction. Ja uczyłam łucznictwa i posługiwania się bronią, Char obrony, Anthony ataku, Ka wszystkich rodzajów skoków a Kuba rozbrajania zabezpieczeń, zamków itp... Czyli wszystkiego co było im potrzebne. Dzisiaj miałam zajęcia z Louisem. Gdy chłopak mnie zobaczył oczy mało nie wyskoczyła mu z orbit.
-Ty będziesz mnie uczyć łucznictwa i wkładania bronią?
Nie odzywając się ani słowem, zdjęłam z pleców luk. W ciagu sześciu sekund wystrzeliłam sześć strzał. Po trzy z każdej ręki.
-Idź po tarczę.-powiedziałam.
Posłusznie poszedł, a gdy wrócił spytałam
-Masz jeszcze jakieś wątpliwości?
-Nie.-burknął zmieszany
Pierwsza strzała trafiła w sam środek tarczy. Tak jak każda kolejna. Pierwsza była rozłupana na pół przez drugą, druga przez trzecią i tak do sześciu. Zawsze trafiałam w to co chciałam. Nic nie mogło mnie rozproszyć. Potrafiłam się skupić bez względu na wszystko. Dlatego to ja tutaj uczyłam innych jak używa się broni. No to trening łucznictwa z Louisem czas zacząć.
*Charles*
Trening z Zaynem zacząłem od pokazania mu obrony gdy zarówno przeciwnik jak i my sami nie mamy broni.
-Zay. Posłuchaj mnie teraz uważnie. Nie mogę ci zdradzić kto będzie cię uczył łucznictwa i wkładania bronią, ale mogę cię ostrzec. Nie podważaj dumy tego człowieka. Może ten ktoś na takiego nie wygląda, ale jest świetny w tym co robi. Osoba która dzisiaj miała łucznictwo nie powie wam kto to. Zbyt mocno się boi. Nie wyciągajcie z niego kto to był. I tak wam nie powie.- powiedziałem i wróciłem do treningu.Zay. Posłuchaj mnie teraz uważnie. Nie mogę ci zdradzić kto będzie cię uczył łucznictwa i wkładania bronią, ale mogę cię ostrzec. Nie podważaj dumy tego człowieka. Może ten ktoś na takiego nie wygląda, ale jest świetny w tym co robi. Osoba która dzisiaj miała łucznictwo nie powie wam kto to. Zbyt mocno się boi. Nie wyciągajcie z niego kto to był. I tak wam nie powie.- powiedziałem i wróciłem do treningu.
Chłopak był zaskoczony, ale nie odezwał się ani słowem. Musiałem go ostrzec przed Olivią. To dziecko potrafi zrobić z bronią wszystko. Najbardziej lubi strzelać z łuku, ale inna bronią nie pogardzi. Jest przy tym tak szybka, zwinna, dostojna, że nikt nie potrafi jej się oprzeć. Tylko dzięki kilku sztuczką jest w stanie odpędzić od siebie większość płci przeciwnej. Z charakteru jest podobna do Sal, różni je tylko jedna rzecz. Olivia jest zbyt nieśmiała by być taka jak Sally, a Sally jest zbyt lekkomyślna by być taka jak Olivia. Są doskonałymi partnerkami. Dopełniają się.
*Zayn*
Gdy wróciłem do pokoju moja uwagę zwróciło dziwne zachowanie Louisa. Był podenerwowany, spięty i nie miał ochoty do żartów. Coś było nie tak. On nigdy się tak nie zachowuje.
-Ej, Lou co Ci jest?-gdy nie zareagował, potrząsnąłem nim.- Chłopie, żyjesz?
-Nie nic. To było... Wow. Nie wierzcie w pozory. Nic nie jest takie jak się wydaje.-powiedział i zamilkł. Bardzo szybko poszedł spać.
Gdy obudziłem się następnego dnia rano, byłem spóźniony na trening. Akurat dzisiaj miałem łucznictwo. Gdy wbiegłem do sali byłem nieźle zdziwiony. Przede mną stała mocno zdenerwowana Olivia. Wiedziałem, że mam być ostrożny, ale to przekraczało granice. Przecież ona ma 13 lat. Dobra powiedzmy, że 14. Co nie zmienia faktu, że jest młoda jak na nauczycielkę.
-Wybierz broń. Skoro nie wierzysz będziemy walczyć.
-Skąd wiesz, że nie wierzę.
-Musisz chronić swoje myśli przed chipem. Jeśli tego nie robisz, mogę w każdej chwili dowiedzieć się o czym myślisz. Wybierz broń, powtarzam. I tarczę także. Miałeś już obronę z Charlesem.
Podszedłem do ściany z bronią. Wziąłem półtora ręczny miecz. Do tego dużą i w miarę lekką tarczę. W razie potrzeby byłem w stanie się nią osłonić a nie krępowała ona moich ruchów.
-Umiesz się posługiwać mieczem?
-Poniekąd.
Zdziwiłem się gdy dziewczyna pokazała, że możemy zacząć. Nie miała tarczy. Na dodatek miała tylko łuk.
-Nie bój się strzały nie są ostre. Mogą ci co najwyżej nabić siniaka.
I zaczęła się walka. Walczyłem jak umiałem. Głównie się broniłem. Ale w pewnym momencie, gdy Olivia wyrzucała strzały z zabójczą prędkością, musiałem zakryć się taczą od góry. To był ogromny błąd. Dziewczyna podbiegła do mnie, odbiła się od mojej tarczy, zrobiła salto w tył obróciła się i wylądowała tuż za mną. Wystrzeliłam strzałę jeszcze nim zdążyłem się odwrócić.
-Trup. - powiedziała. -Gdzie uczyłeś się władać mieczem? Gdyby nie to, że miecz to moja druga ulubiona broń po łuku to już dawno leżałabym tu martwa w kałuży krwi.
-Mój dziadek mnie nauczył gdy byłem mały.
-Miło z jego strony, ale teraz muszę nauczyć cię jeszcze władanie inną bronią.-powiedziała i się uśmiechnęła.
*Sally*
Harry.
Nie zostawiaj mnie.
Tylko ty możesz rozwiązać zagadkę.
-HARRY!!!!!!!
Tylko tyle byłam w stanie powiedzieć.
Coś nie tak było z moim chipem.
-HARRY!!!!!!!
Tak blisko odkrycia moich korzeni, a zarazem tak daleko.
Związali mnie.
Jak mogli.
Charles mi śpiewał.
Wtedy czułam spokój.
Muszę być dla niego silna.
Kim jestem?
Jak długo żyję?
Nic nie wiem.
Nie potrafię walczyć.
Kiedyś umiałam wszystko.
Mam takie wrażenie.
Teraz nie wiem nic.
Nie jestem sobą.
Nie ma wspomnień.
Strzaskane jaja, zniszczone gniazda.
I pustka.
Pustka.
Pustka
Pustka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz