-O czymś co dawno temu zostało zabronione w jednostce, o czymś co nie powinno powrócić, o czymś strasznym i bolesnym, o...
*Harry*
...o przemocy wobec podopiecznych. Jeśli nie dajesz sobie z czymś rady, biją Cie tak długo dopóki nie powiesz, ze to zrobisz. Zniosłam to kilka lat temu. Zawarliśmy umowę. Jeśli oni pierwsi nie dotrzymają danego słowa, ja przejmuję oddział dziecięcy , a oni wylatują z pracy... Dobra chodźcie idziemy odebrać im bliźniaczki i resztę dzieciaków.
-Sally... a czego ty nie możesz zrobić? Umowa ma dwie strony. Ty też masz jakiś zakaz, coś czego nie możesz zrobić bo jeśli to zrobisz to...coś. Powiesz nam co to jest?-powiedział Liam
Dziewczyna zatrzymała się w pół kroku. Zgarbiła się i schyliła głowę. Na podłogę spadła łza. Jednak szybko zorientowała się co robi i nadal stojąc do nas tyłem powiedziała ocierając łzy:
-Ta umowa była jednostronna. Ja nie mam żadnych ograniczeń. Jestem wolna i niezależna. Nikt mi nie rozkazuje. Mogę się słuchać szefa ale nie muszę. Mogę pracować na własną rękę. Mogę nawet odejść. Wystarczy, że wyjmę chip. Jestem jedna z tych osób które po wyjęciu karty będą mogły dalej NORMALNIE żyć, których nie kontrolują inni ludzie. Na początku gdy byłam nieposłuszna dostawałam drewniana linijką po dłoniach z wiekiem kary stawały się coraz straszniejsze. Byłam bita, maltretowana, moja psychika była wystawiana na próbę, to samo było z siłą woli. Do tej pory mam blizny po niektórych próbach.-powiedziała i pokazała nam blizny na nadgarstku.-Te są po tym jak rozgrzanym do czerwoności prętem miałam wypalane pręgi na skórze. Nie pomagało to, ze tak strasznie się darłam to, że prosiłam, błagałam. Gdy udało mi się to znieść wszyscy stali się szczęśliwsi.Oprócz mnie bo...dobra nieważne. Teraz gdy do tego powrócono moim obowiązkiem jest przejąć oddział. Dobra koniec tego gadania. Bierzemy dupy w troki i idziemy. Wyszliśmy z domu i pobiegliśmy za Sally która biegła w stronę parkingu znajdującego się kilkaset metrów dalej. Podeszła do tego auta i powiedziała otwierając drzwi tego cacka:
-Wsiadajcie. Będziemy długo jechać. Wszystkie potrzebne rzeczy znajdziecie pod siedzeniami. Możecie się przespać. Nie zaglądajcie tylko do mojego zagłówka. A zresztą tam jest kod więc nie macie szans na otworzenie go.
Wsiedliśmy do auta. Sally wyjęła coś ze swojego zagłówka po czym wzięła to do ust i popiła wodą. Jej źrenice się rozszerzyły, usta nabrały mocno czerwonego koloru.Dziewczyna podała nam butelkę z woda.
-Każdy z was musi wypić przynajmniej jeden łyk. To jest dobre więc się nie krepujcie. Mam tego więcej.
-To zwykła woda.-powiedziałem.
-Chciałbyś żeby to była woda.-powiedziała gdy wziąłem pierwszy łyk z butelki.- Jak smakuje?
-Jak ciasto mojej mamy. Pyszne.
-Louis?-zwróciła się do chłopaka który właśnie przyssał się do butelki
-Marchewka.-powiedział gdy odczepił się od napoju
-Zayn?
-Kurczak ;)
-Liam?
-Nie ma smaku
-Ojojoj... to źle ale dobra o tyk kiedy indziej
-Niall?
-Sok jabłkowy-powiedział i nic więcej nie pamiętam bo zasnąłem tak jak reszta nie licząc Sally i Liam'a...
*Liam*
-Bierzesz na stałe jakieś leki?-spytała się mnie dziewczyna
-Nie. A czemu pytasz?
-To źle, cholernie źle.To oznacza, że albo masz bardzo silny organizm albo jesteś lub byłeś jednym z nas. Czy twoi rodzicie szczepili Cię lub uodparniali na środki nasenne?
-Z czego mi wiadomo to nie. O czym ty mówisz? Nie rozumiem. Jak to jednym z was?
-W tej wodzie był środek po którym zasypiasz dopóki nie dostaniesz "odtrutki". Jeśli jednak przed wypiciem tego weźmiesz odtrutkę to działo to jak napój energetyczny tylko mocniej. Nie czujesz tego smaku. Każdemu smakuje to inaczej.
-A mogę wiedzieć czemu uśpiłaś chłopaków?
-Po pierwsze dlatego, że będziemy długo jechać bez postoju, a po drugie nie powinni wiedzieć gdzie znajduje się agencja. Ty się dowiesz choć nie powinieneś.
Jechaliśmy już dobre osiem godzin. Chłopaki nadal spali. Bardzo dobrze rozmawiało mi się z Sally. Mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. Dowiedziałem się, że dziewczyna nie ma pojęcia o rzeczach takich jak imprezy, znajomi czy seks. Wolałem jej tego nie uświadamiać. I ona ma osiemnaście lat. Chciałem wyciągnąć z niej info czego nie może zrobić by nie złamać umowy, jednak gdy tylko schodziłem na ten temat zaczynała milczeć. Po którymś z kolei pytaniu o umowę nie wytrzymała i powiedziała:
-Nie dasz mi spokoju, co?
-Nie masz ze mną szans.
-Nie mogę się zakochać. To jest warunek. Nie mogę nikogo pokochać całym sercem. Nie mogę się zauroczyć. Znaczy do tej pory nie mogłam, a ponieważ oni złamali umowę to mnie ona już tez nie obowiązuje. Nareszcie.
-Ale jak to nie mogłaś się zakochać? Przecież tego się nie kontroluje. To samo przychodzi.
-Ale źle zrozumiałeś. Mi nie wolno było okazywać uczuć. Miałam być człowiekiem-robotem. Miałam być najlepsza, miałam nie znać litości. To było straszne. Dobra wysiadamy. Masz daj to chłopakom.-powiedziała po czym podała mio dwie tabletki. Podeszła do Louisa i wsadziła mu jedną taką do buzi. Połknął i od razu się obudził. To samo było z pozostałymi. Gdy wysiedliśmy z auta byliśmy na totalnym pustkowiu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz